niedziela, 17 kwietnia 2016

Park, wiklina i telewizja...czyli jak to się stało, że stało się to razem

Dawno, dawno temu postanowiłam stworzyć park. Oczywiście nie miałam wtedy jasności skąd ma mi się przypałętać kawał ziemi, żeby taki projekt wykonać. Aż pewnego dnia wykonałam kilka kroków w tył do mojego dzieciństwa na dobrze zaprojektowanym osiedlu, bogatym w zieleń, gdzie nigdy nie odczułam faktu iż mieszkam w bloku, bo wszędzie zieleń po prostu była. A po tym kroku w tył zrobiłam dwa w przód i wybrałam się z moim jeszcze nie mężem na Targi Mieszkaniowe, gdzie wszczepialiśmy ideę zieleni na osiedlach wśród deweloperów.
Odzew- sami wiecie jaki mógł być. A jednak!
Zaskoczył mnie pewnego razu telefon. Telefon z Osiedla Rozalin w Lusówku obok Poznania.

Miejsce uszykowane pod nasadzenia w formie zabawy dla dzieci.

I tym sposobem park poniekąd przyszedł do mnie. No ale od tego czasu wiele się zmieniło. Projektów były miliony, wizje zmieniały się i zmieniały, dopasowując do stanu aktualnego terenu, do potrzeb i oczekiwań mieszkańców jak i samego dewelopera i wciąż się tworzy i przekształca.

Rodzinna współpraca. 



W doniczkach ukryliśmy podziękowania, prośby, nagrosy i psikusy od roślinek.

Trafił mi się także teren trudny pod względem siedliskowym. Ciężka glina, jałowa pobudowlana ziemia no i patelnia latem. A do tego długo stojąca woda w przedwiośniu. Porywiste wiatry hulają tu jak chcą a dzieci, jak to dzieci, swoje zieleniarskie plany mają także, nie zawsze zbieżne z naszymi.

Zatem w parku angażujemy dzieci do wspólnych zabaw w tworzenie tego miejsca.
I tak powstała kolejna akcja atrakcja- budowanie domków z wikliny, w których dzieci mogą stworzyć sobie bazę, schron, szałas i co jeszcze im się wymyśli. A żywa wiklina wypić ma stojącą niefortunnie wodę, więc będzie przyjemne z pożytecznym.



Domki z wikliny. Przed.

Domki z wikliny. Po.


Tutaj podziękować muszę Żywej Pracowni za piękne wykonanie domków i sympatycznie spędzone trzy dni.
Mam nadzieję, że nasze działania nie zamkną się na tym wydarzeniu, bo miło było, a co!


Pierwsze odwierty dla konstrukcji z żywej wikliny.



Tym sposobem dwa tytułowe słowa już za nami. A telewizja?
A telewizja przyjechała zrelacjonować to wydarzenie. Prezenter w jednym miejscu jakoś tak się uśmiechnął i myśli mi powędrowały nie tym torem, ale źle nie było;)
Wideorelacja z Akcji Wikliny


Oceńcie sami :D
A jak już jesteśmy przy ocenach to muszę wystawić pozytywną ocenę Szkole Podstawowej w Lusówku.
Przesympatyczni nauczyciele i pracowite dzieciaki z klas szóstych tak się spięły by wybudować wiklinowe domki dla jeża, że mamy teraz szansę ugościć całą jeżą rodzinę.
Szkoda, że jeż wprowadzi się dopiero, gdy w parku zagęści się od zieleni, ale z pomocą dzieciaków na pewno się kiedyś uda.


Młodzi budowniczowie w akcji pod czujnym okiem doświadczongo wikliniarza.

Domki dla jeża i...najmłodszych ;)




Na koniec zabawy nie mogło zabraknąć ogniska ;) To otwarte dla wszystkich mieszkańców miejsce do wspólnej biesiady.


A poniżej link do obejrzenia zdjęć z tego wydarzenia.
Zdjęcia z budowy domków z wikliny

wtorek, 5 kwietnia 2016

Pociąg do zieleni rusza pełną parą!

I jest!
Wymarzona, upragniona wiosna!
A wraz z nią mamy dla Was niespodzianki ogrodowe.
Przy współpracy z Żywą Pracownią z Krakowa
na Osiedlu Rozalin w Lusówku powstanie kolejna atrakcja osiedlowa.
I tradycyjnie już udział w wydarzeniu jest otwarty 
i bogaty w dodatkowe atrakcje!

Zapraszam ;)