środa, 8 lipca 2015

Stwórzmy sobie park- relacja inspiracja!


Sobota 27.06.2015 w południe. Parno.

Niespodziewany żar leje się z nieba pomimo chmur.  
Wokół placu zabaw na Osiedlu Rozalin w Lusówku robi się tłoczno. Przyciągnięte kolorowymi upominkami dzieciaki przyprowadzają rodziców do wspólnej zabawy.
Cóż to były za emocje!




Zachęcone ukrytymi liścikami, nierzadko zaszyfrowanymi, zupełni amatorzy i dzieciaki chwytają za łopaty i łopatki i nie ważne czy w klapkach, baletkach, japonkach wykopują dołki pod drzewa i krzewy w poszukiwaniu ukrytych informacji.



A tam?
Nie rzadko zadanie dodatkowe- posadzić jeszcze kilka krzewów i śmiech.

Zabawa coraz bardziej się rozkręca. Kwikom dzieci nie ma końca, gdy wylosowana roślina okazuje się szczęśliwa. Spieszą się by jak najszybciej odebrać zasłużoną niespodziankę.




Łatwo nie jest. Trafiają na szyfr, a przecież miały być wakacje i koniec czytania. Na dodatek rośliny chcą, by jeszcze zapamiętać ich imiona, o czym proszą w ukrytych liścikach. I tak dzieci poznają pachnące jaśminowce, barwne derenie, purpurowe pęcherznice i mniej kłujące niż się wydawały z początku irgi.
Radzą sobie świetnie i wracają do zabawy, sadząc kolejne krzewy i czytając kolejne liściki.

Rodzice pomagają tylko czasem, bo oporna na działania łopatek glina nie pomaga w wykonaniu zadania.



Czasem los trochę psoci i każe wykonać zadania niewykonalne jak udział w grze zręcznościowej, gdy akurat złamało się rączkę, albo gdy mama właśnie rodzi brata. Ale to tylko zwiększa ogólną uciechę i napędza uczestników do dalszego sadzenia. 

I już już jest prawie połowa wspólnego kąciku do biesiadowania przy ognisku. Kilkadziesiąt minut zostaje do zaplanowanego ogniska gdy zbierają się ciemne chmury.



Na szczęście udaje się! 



Ta rodzinka wygrała konkurencję opiekania kiełbasek w ulewie!
Zdjęcie zrobione z bezpiecznej altany... ; )


Dzięki harcerskim umiejętnościom pierwsze osiedlowe ognisko przetrwało solidną ulewę i nadciagają kolejne rodziny by upiec kiełbaski.







A wokół już się zazieleniło i to znacznie! A wszystko przy udziale dzielnych i zaangażowanych rodzin z dzieciakami na czele.

Przed. Przygotowanie terenu.


Rośliny czekające na wybranie przez dzieci i posadzenie.

W trakcie. 
Połowa za nami, gdy nadciągają kolejne krople. Ale to nic. Wakacje dopiero się zaczęły i dołączyć do sadzenia będzie można na ochotnika w każdej chwili.
Końcowych wrażeń nie ma końca:

"A proszę pani, czy będą jeszcze takie zabawy?"
"Fajna akcja, uczy dzieci szacunku do przyrody."
"Będziecie jeszcze coś organizować?"

No z taką zachętą- na pewno! Zapraszamy!


Więcej zdjęć TUTAJ