czwartek, 7 listopada 2013

U księdza za płotem...

Jak to w życiu bywa wszystko ma swój związek przyczynowo-skutkowy.
Także chrzciny.
Zapisując młodego na ten chwarny dzień padło pytanie o zawód.
Mój małżowinek skrupulatnie przedstawił mnie jako projektanta zieleni a ksiądz się rozpromienił.
Chwilę później małżowin dzwoni i oznajmia, że za płotem u księdza jest łąka a ma być kącik zadumy.

Panika.
Fragmencik ogrodu tyciuteńki, jednak w obliczu Wojciechowych Humorów podjęcie tego tematu było nie lada wyzwaniem.
Z młodym mam problem zjeść śniadanie przed 16 a co dopiero pogryzmolić sobie trochę.

Po trzech bujnych w płacz i zgrzytanie dziąsłami tygodniach dotarłam na plebanię.
I muszę przyznać, że był to jeden z moich najbardziej zdumiewających mnie samą zleceń. Ksiądz w pełni zawierzył w to co robię i absolutnie pierwszy raz (nie wiem czy nie ostatni) zrobiłam projekt totalnie pomijając rozmowę wstępną o ulubionych kwiatkach i upragnionym stylu. Jedno zasadnicze pytanie padło jedynie w kwestii kiedy można sadzić?

Niech więc Boska ręka czuwa nad tym, aby moje intuicyjne poczynania przyniosły księdzu miłe dla oka doznania.

A oto widoczek:

Rośliny okalać będa taras wypoczynkowy. Ze względu na to, że plebania znajduje się na wsi a wokół jest jezioro i łąki, zastosowałam gatunki, które w pobliżu rosną w stanie naturalnym, jednak uładzone ręką ludzką. Będą więc świerki i dzikie róże a także kulista robinia akacjowa. Wiejskiego charakteru nadadzą kwiaty bzu lilaka czy smukłe ostróżki ogrodowe. A zapach lawendy nawiewać będzie przy zachodnim wietrze, dodając uroku letnim wieczorom spędzanym na tarasie.
Wiosną kompozycję rozświetli pastelowy róż wiśni, by latem zaskoczyć piękną purpurą stanowiącą kontrast dla żółtawych listków ozdobnej tawuły. 
Iglaki tęsknie wyczekiwać będą zimy, kiedy ich zmukłe stożkowe figury będą wyraźną ozdobą ogrodu.
Jedynie obleczone szronem ciekawskie główki jeżówki  wykukiwać będą zazdrośnie znad tarasu.